Antoni Czechow mówi, że w sądzie życia miejsce pisarza jest raczej po stronie świadków, niż obrony czy oskarżenia. A mnie się wydaje, że miejsce twórcy jest w ogóle poza wymiarem sprawiedliwości; ja widzę to miejsce w obszarze pewnej ekonomii, w sektorze hodowli duchowej, by tak rzec. Pisarz to nie adwokat, prokurator ani świadek. Autor to ktoś, kto „hoduje” w sobie utwory, po czym je rodzi. Żadna matka nie rodzi, ani ojciec nie płodzi „za”, „przeciw”, czy aby „dać świadectwo”. Matki rodzą dlatego, że są matkami, ojcowie płodzą dlatego, że są ojcami. Słowo autor wywodzi się z łacińskiego augere, „płodzić”.