Wierszyk bezsensowny

 

Pies do budy, gęś w kobiałkę,

fortepiany na podpałkę.

Porfirogeneta w kasku

lub estakada przy lasku.

 

Wiatr wygina dym z komina.

Główka ma lok, czapka – otok.

Szybko pędzi górski potok,

nie zdążysz wskoczyć, odpłynie.

 

Losy jak lasy, zawiłe.

Trzeci brzeg rzeki jest w źródle,

czwarty – dno, piąty to ujście.

Zmierzch ma coraz gęstszą sierść.