Dziś moje 63 urodziny. Córki pytały, jaki chciałbym dostać prezent, na co odrzekłem, że o tej porze życia wolę raczej unikać różnych rzeczy, niż je dostawać. Świat pcha się na nas ze swoim rekwizytorium, które w ostatecznym rachunku zawsze zawadza i dolega. Mniej dolegania, mniej wszelkich dolegliwości: oto czego człowiek potrzebuje w starości.

 

*

 

Obrońcy krzyża, ustawionego bezkarnie pod Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu, zostali wczoraj wieczorem zaatakowani przez fanatyków spod innego znaku, mianowicie Latającego Potwora Spaghetti. W istocie był to happening zorganizowany przez wyznawców prześmiewczej religii zwanej „pastafarianizmem”. Pasta, czyli makaron, jest świętą potrawą Latającego Potwora Spaghetti. Happenerzy próbowali ustawić pod krzyżem kilka misek z ugotowanymi kluskami, czym rzecz jasna rozwścieczyli obrońców krucyfiksu. Zostali potraktowani gazem pieprzowym, a całe zajście opisuje dzisiaj „Gazeta.pl”. Jeden z czytelników komentujących zdarzenie zauważa przytomnie, że do makaronu lepiej by pasował keczup, niż gaz pieprzowy. Ciekawe co będzie, gdy pastafarianie zgłoszą się z insygniami Latającego Potwora do Sejmu, gdzie także bezprawnie znajduje się krzyż, albo do tysiąca szkół i urzędów zawłaszczonych symbolicznie i jak dotąd bez skutków prawnych przez fanatycznych chrześcijan? (O „pastafarianizmie” jest sporo do poczytania w Wikipedii. Ta założona w 2005 roku przez Bobbiego Hendersona religia należy do najprężniej rozwijających się ideologii na kuli ziemskiej.)