Kiedy mimesis przeważa nad poiesis, naśladowanie nad kreacją, powstaje poezja faktu, zwana dawniej „opisową”, a dziś „felietonową” lub „oharyzmem” (od nazwiska Franka O’Hary). U nas w poezji felietonowej celowal Miron Białoszewski, który po krótkim epizodzie lingwistycznym przeszedł do tak zwanych paplanów (to jego własne określenie), czyli do paplania o byle czym. Ozdabiał te swoje paplany łamańcami składniowymi (z okresu lingwistycznego) i uchodził za wielkiego rewelatora świata dotąd „nie przedstawionego”. Oto wierszyk (bez tytułu), który napisał się Białowszewskiemu podczas jazdy kolejką elektryczną z Otwocka do Warszawy:

 

W przedziale otwockim

siedziałem jechałem

jedna pani krzykła w drzwiach:

- Ktoś z młodszych ludzi!

  niech ustąpi!

  (jednej starszej pani)

sytuacja

zrobiła się komplikacja (…)

 

najpierw nie wiedziałem

 - bo mam 41 lat – czy wstać

ale i tak się pierwszy poderwałem

   ale ktoś się poderwał bliższy, młodszy

więc nic, znów siedzę z głową w tył

(jak cały przedział)

przedział najpierw nic

nie wiedział

potem wiedział swoje…

 

itd., itd.